rozmieniam się na słowa

penny for your thoughts my dear

piątek, 5 czerwca 2009

zmierzch odmierzam oddechem

Jeszcze mi wygodnie w tym ciele, jeszcze jest absolutnie, perfekcyjnie usłużne
Czemu by nie?
Mam dwie pozytywnie zajęte dłonie
jedna na kołdrze druga pod kołdrą
zmyślam nimi podniebne wędrówki bez celu
Otóż i to, otóż to
choćby bez celu
współpracuję bez żenady z dwiema dobrze skonstrowanymi nogami
czasem w butach czasem na stole

Cała reszta uchodzi za całkiem dobry nośnik życia
Robisz wdech
Robisz wydech
Wprawiasz się w ruch
Wdech wydech uprawiasz życie
Cóż z tego że na kredyt?
Kto by się martwił
do momentu spotkania z wierzycielem?

1 komentarz:

  1. Z wierzycielem?......Dobrze brzmi literacko
    ale
    sam sobie jesteś wierzycielem, wichrzycielem, czyż nie?

    Największy dług naszego życia zaciągamy sami u siebie

    OdpowiedzUsuń