Gdyby moja praca polegała tylko na patrzeniu z podziwem na piękne twarze byłbym milionerem, podobnie gdyby polegała na patrzeniu z zainteresowaniem na brzydkie twarze byłbym bogaczem, ale gdyby praca ta polegała na wyszukiwaniu z tłumu, wyławianiu z masy twarzy oblicz zupełnie przeciętnych- byłbym żebrakiem.
Uwielbiam twarze, każda- powtarzam absolutnie każda ludzka twarz jest fascynująca.
Myślę że mógłbym je studiować w nieskończoność, choć wystarczy mi ledwie klka sekund obserwacji i wiem co daną osobę smuci a co uszczęśliwia. Może to specjalna zdolność, podarunek od losu, przekleństwo, tani chwyt psychologiczny, czy przereklamowana intuicja...Nie wiem, ważne że się sprawdza, a przynajamniej w to wierzę gdy odchodzę w swoją stronę, z balonikiem jakiejś twarzy podrygującej na sznurku wysoko nad moją głową...
Kolekcja się powiększa z roku na rok, jak muzeum trofeów...Moje własne muzeum rozpracowanych twarzy.
Jedyna twarz której nie znam i nie poznam to, ta w zwierciadle....
Mam jednak nadzieję że kiedyś ją odpowiednio zaklasyfikuję....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz