rozmieniam się na słowa

penny for your thoughts my dear

środa, 10 czerwca 2009

metamorfoza

Chyba powinieniem być JEJ wdzięczny, dzięki tej nierozszyfrwanej łóżkowej tajemnicy poszedłem do przodu w swoich zgadywankach, wcześniej wystarczyło mi że trafnie odgaduję MYŚLI, TERAZ CHCĘ POZNAĆ OSOBOWOŚĆ...
Jestem Ci wdzięczny nieznajoma.....I wiesz.....Chciałbym cię jeszcze spotkać...Naprawdę...

Nietypowe!
Do cholery to dla mnie nietypowe!!!

kobieta

Kobieta dnia dzisiejszego nie daje mi spokoju...Patrzyłem na nią ukradkowo przez 20minut, na jej ostry profil, łagodnie opadające za ucho włosy....Na zaciskane momentami usta, które mogłyby szeptać modliytwy albo przekleństwa z jednakową mocą i niewinnością, to wiedziałem już od pierwszych sekund na pewno, coś w jej podbródku mówiło mi o sile i zawziętości...
Rzadko kiedy kompletnie nie podoba mi się kobieta którą analizuję, jeśli już wzbudza co najmniej moje zainteresowanie, gdy obstawiam zakłady sam ze sobą o to, o czym akurat myśli.Dreszcz ekscytacji u progu poznania niewypowiedzianych myśli, tajemnic, sprawia że w jakiś dziwny sposób zbliżam się....Zbliżam się, prawie intymnie do tej osoby i po części, coś z niej należy już do mnie, coś istotnego-autentyczny moment bycia w pełni sobą...
Dzisiaj, z początku było inaczej, ta młoda dziewczyna z tramwaju, nie podobała mi się i zadziwiając sam siebie nie chciałem wiedzieć o czym myśli.......Ale stopniowo odkryłem że z jakiegoś powodu, chciałem dotrzeć głębiej.....Do istoty tego jaka jest w łóżku...
Myśli- ciągle się zmieniają ale sposób ściągania bluzki, drobny gest zsuwania majtek, lekki rumieniec albo jego brak, potrząśnięcie włosami...Te wszystkie charakterystyczne podpisy wykonywane ciałem tuż przed seksem, mogą wiele powiedzieć wytrawnemu grafologowi, a ja przecież uważam się za mistrza....

Nie chciałem pójść dalej, wystarczył mi ten wstęp,-posmak, dzięki niemu wiedziałbym już jak akcja potoczy się na prześcieradle...I potem, na drugi dzień rano a może i przez resztę życia...
To wychodzi jak na dłoni, w tych nieskoordynowanych ruchach przedwstępnych jest ukryta zapowiedź samku osobowości, nie wierzycie? Spróbujcie przetestować na swoich żonach, kochankach, przyjaciółkach...

A ona? Zafascynowała mnie do tego stopnia, że nie przestaję o niej myśleć...Po raz pierwszy, w swoim życiu nie potrafiłem wyobrazić sobie- jak ona ściąga bluzkę! Jak przy tym patrzy, czy może w ogóle unika wzroku i spieszy się by szybko wsunąć się pod kołdrę, zakryć wstyd...
Albo czy z pełną dumną prezentuje wybujałą kobiecość i napawa się efektem...
Naprawdę nie wiem....Czyżby miała zostać moją nieodgadnioną dziewicą?
To niemożliwe!!!

Dodatkowy cios- dostrzegam teraz ubogość-schematyczność moich osądów, to że nagle czegoś w nich brak, że w mym genialnym systemie jest jakaś istotna luka- i Ona ma ją wypełnić ale nie potrafię nazwać, określić, schwytać-czym! A to boli moją dumę! Dręczę się! Zamęczam!
Sacrebleu!!!
Idę na piwo!!!
Jak wrócę będzie moja!
Ta twarz , to trofeum!

sobota, 6 czerwca 2009

Zjawisko

Spożywanie smakowitego obiadu jest dla mnie fascynującym zjawiskiem, nie potrafię się nadziwić ile rozkoszy dostarcza tych kilka prymitywnych ruchów jakimi jest podniesienie ręki z łyżką albo widelcem, nabranie kęsa-łyka pożywienia przetransportowanie całego tego potencjału w kierunku rozwierających się warg...To co się wydarza za zamkniętymi ustami na szczęście w większości przypadków nie jest widoczne dla oczu, cała ta nieestetyczna mechanika przeżuwania, miażdżenia mieszania ze śliną, przełykania itd.To co się liczy, to odczucia smakowe poprzedzone oczekiwaniem i wyobrażeniem....Poezja doznań zależna jest nie tylko od kompozycji potraw ale od umiejętności delektowania się, każdy kto ma choć odrobinę wyobraźni lubi jeść, i jestem zdania że jedzenie się wtedy odwdzięcza smakiem- wzajemna koleracja, ty mnie doceniasz ja ci wtedy smakuję...A więc bon apetite!

piątek, 5 czerwca 2009

bez pracy nie ma kołaczy a jednak...

Gdyby moja praca polegała tylko na patrzeniu z podziwem na piękne twarze byłbym milionerem, podobnie gdyby polegała na patrzeniu z zainteresowaniem na brzydkie twarze byłbym bogaczem, ale gdyby praca ta polegała na wyszukiwaniu z tłumu, wyławianiu z masy twarzy oblicz zupełnie przeciętnych- byłbym żebrakiem.
Uwielbiam twarze, każda- powtarzam absolutnie każda ludzka twarz jest fascynująca.
Myślę że mógłbym je studiować w nieskończoność, choć wystarczy mi ledwie klka sekund obserwacji i wiem co daną osobę smuci a co uszczęśliwia. Może to specjalna zdolność, podarunek od losu, przekleństwo, tani chwyt psychologiczny, czy przereklamowana intuicja...Nie wiem, ważne że się sprawdza, a przynajamniej w to wierzę gdy odchodzę w swoją stronę, z balonikiem jakiejś twarzy podrygującej na sznurku wysoko nad moją głową...

Kolekcja się powiększa z roku na rok, jak muzeum trofeów...Moje własne muzeum rozpracowanych twarzy.

Jedyna twarz której nie znam i nie poznam to, ta w zwierciadle....
Mam jednak nadzieję że kiedyś ją odpowiednio zaklasyfikuję....

korci podnieca wabi not At ka

nie piszę tu wierszy
ja wiersze za przeproszeniem pierdolę
tylko te notatki wymykają się spod klawiszy bez piżamy
tańczą nago na stronie
pląsają kąsają
Ja czekam aż się udomowią
aż się zaaklimatyzuja
wtedy wypiejmy strzemiennnego
ja i litery
tu i teraz na białej pościeli
narazie ja to pierdolę jak ktoś tam mawiał
opluty

zmierzch odmierzam oddechem

Jeszcze mi wygodnie w tym ciele, jeszcze jest absolutnie, perfekcyjnie usłużne
Czemu by nie?
Mam dwie pozytywnie zajęte dłonie
jedna na kołdrze druga pod kołdrą
zmyślam nimi podniebne wędrówki bez celu
Otóż i to, otóż to
choćby bez celu
współpracuję bez żenady z dwiema dobrze skonstrowanymi nogami
czasem w butach czasem na stole

Cała reszta uchodzi za całkiem dobry nośnik życia
Robisz wdech
Robisz wydech
Wprawiasz się w ruch
Wdech wydech uprawiasz życie
Cóż z tego że na kredyt?
Kto by się martwił
do momentu spotkania z wierzycielem?

czwartek, 4 czerwca 2009

Listy papieża do

Listy papieża do przyjaciółki? Chętnie poczytam, bo póki co żaden papież nie jest dla mnie autorytetem tak jak żaden człowiek o którym nie mogę powiedzieć czy był w pełni człowiekiem z całym kompletem uczuć nie tylko tych tzw. miłosiernych i litościwych czy też nabożnych ale też zwyczajnych, codziennych takich dzięki którym możemy się z nim poludzku zidentyfikować bo mimo że"wielki" czy sławny itd to był jednak taki jak my. Odczuwający na tyle różnych sposobów.
Że niby to opóźni proces beatyfikacji? I co z tego komu to jest potrzebne? Na pewno nie "zainteresowanemu".

gra występna cd

zlizuję posmak niewiadomej wprost z ekranu monitora
ekscytacja miesza się z rezerwą

oczekwiania, pomysły
bezpruderyjny sexapeal pustej notatki

jestem nierealny
dlatego mogę wszystko
ot tak zatrzymuję pociąg dłonią

wskaż mi tylko co mam napisać a zmyślę ci to

twój john

gra wstępna...

występna

to się teraz zacznie!




straszę tylko

will see